Energetyczna demonstracja - czy będzie strajk? PDF Drukuj Email
Wpisał Wojtek Orowiecki   
Niedziela, 16. Maj 2010 23:23

taczkiRelacja z protestu pracowników Energi w Gdańsku

Kilka tysięcy pracowników Energi zgromadziło się w piątek, 14 maja, pod siedzibą firmy w Gdańsku, zwaną „Szklaną Pułapką”. Przyjechali z Płocka, Elbląga, Włocławka, Słupska, Torunia, Bydgoszczy, Ostrołęki i innych miast, by protestować przeciwko restrukturyzacji, zwolnieniom i łamaniu praw pracowniczych. Domagali się także 10-procentowych podwyżek, których byli pozbawieni przez ostatnie 3 lata.  W proteście, zorganizowanym przez „Solidarność” i Zrzeszenie Związków Zawodowych Energetyków, brali udział również członkowie innych związków z Energi, a także delegacje pracowników pozostałych spółek energetycznych. Demonstrujący wykazali się wielkim zapałem i gotowością do walki, nie wyłączając strajku. Czy wystarczy to, by wywalczyć podwyżki i zapobiec zwolnieniom – tym bardziej, że właśnie rozpoczęła się prywatyzacja firmy?

Dym pod Energą i długi marsz

Związkowcy mieli ze sobą transparenty z hasłami "Precz z rabunkową polityką zarządu", "Stanowcze nie dzikiej restrukturyzacji", czy najbardziej wymowny – „PGR-y, huty, stocznie, a teraz energetyka?!?”. Przywieźli ze sobą taczki, na których posadzili kukłę prezesa. Budziła one duże emocje protestujących, którzy obrzucali ją jajkami, a jeden z robotników usiłował urwać jej głowę. Można się domyślać, że samego prezesa czekałby podobny los, gdyby odważył się pokazać na demonstracji, czego oczywiście nie zrobił. Jednak siedziba, w której ukrywał się prezes i reszta zarządu, również obrzucona została jajkami, puszkami z farbą i petardami, podobnie, jak stojące pod nią luksusowe samochody. Trudno się dziwić, że widoczne oznaki bogactwa szefów budzą gniew robotników, którym od lat odmawia się podwyżek – pomimo wypracowywanego przez nich zysku. Dlatego też demonstranci często wznosili okrzyki „złodzieje!”, „strajk!”.

Kolejni przemawiający z platformy związkowcy piętnowali kłamstwa zarządu – wskazywali, że przerost zatrudnienia faktycznie jest, ale w dyrekcjach, gdzie zatrudnia się rodziny szefów, a nie na stanowiskach robotniczych, mówili o tym, jak winę za nieudolne zarządzanie stara się przerzucić na pracowników. Zapowiadali również, że nie odejdą z firmy, choćby zarząd dawał im za to nie wiadomo jakie pieniądze, bo chcą pracować. Przedstawiciel związków z wrocławskiego koncernu Energia Pro wskazywał, że podobne problemy mają obecnie załogi wszystkich firm energetycznych – Tauronu, Enei czy Enionu – i zapewniał o solidarności z protestem pracowników Energi. Przede wszystkim jednak związkowcy zapowiedzieli, że jeżeli na rozmowach ostatniej szansy w dniu 20 maja zarząd nie spełni ich postulatów, 24 dojdzie do bezterminowego strajku.marsz

Po wiecu pod siedzibą Energi nastąpił przemarsz przez całe centrum Gdańska, aż pod Urząd Wojewódzki. Protestujący pokazali swoją siłę, blokując na kilka godzin cały ruch uliczny – kilkutysięczny pochód, maszerujący przy dźwięku gwizdków i trąbek, wyglądał imponująco, a siły policyjne, chociaż licznie zmobilizowane, nie miałyby najmniejszych szans, żeby go zatrzymać. Z kolei przemarsz pod Stocznią Gdańską, w większości obracającą się teraz w ruinę, musiał nasunąć energetykom myśli o tym, co się z nimi stanie, jeżeli dadzą się podzielić i pozwolą na zwolnienia. Niestety organizatorzy protestu zrezygnowali w ostatniej chwili z kolejnego wiecu przed Urzędem Wojewódzkim i wysłali tylko delegację, by złożyła petycję u wojewody. Trudno zrozumieć tą decyzję – czy liderzy związkowi obawiali się, że robotnicy wyrażą swój gniew jeszcze dobitniej, niż pod siedzibą Energi?

Poważnym błędem przywódców związkowych z Energi jest również to, że nie sprzeciwiają się otwarcie prywatyzacji firmy. Powinni przecież wiedzieć, że jeśli do niej dojdzie, wtedy za kilka lat pracownikom zagrożą znacznie większe, niż obecnie zwolnienia. Jako jednego z kandydatów do przejęcia Energi wymienia się koncern Vattenfall. Pracownicy Energi powinni pamiętać, że przed przejęciem przez tą firmę, Elektrociepłownie Warszawskie zatrudniały ponad 4 000 ludzi, dziś – niecałe półtora tysiąca. Nie dajmy sobie wmówić, że „świętym prawem” właściciela, czyli Ministra Skarbu, jest sprzedaż firmy – po pierwsze, to ciężka i niebezpieczna praca zwykłych robotników, monterów i innych, zapewnia funkcjonowanie firmy, dlatego powinni oni mieć wpływ na jej przyszłość. Od tego zależą w końcu ich miejsca pracy. Po drugie – sprzedawanie każdej części majątku publicznego, zwłaszcza tak ważnego, jak firmy energetyczne, w ręce prywatnych kapitalistów, dla których liczy się jedynie zysk, to zbrodnia wobec społeczeństwa. Kapitaliści będą dbali jedynie o „rentowność” to jest – o napychanie sobie kabzy, a nie o zapewnienie dostaw prądu po cenie, którą będą mogli zapłacić wszyscy mieszkańcy regionu, nie mówiąc już o dobru pracowników. Dlatego zaprzestanie prywatyzacji powinno być głównym postulatem zapowiedzianego na 24 maja strajku.

Strajk – przeciwko zwolnieniom, brakowi podwyżek, prywatyzacji!

Strajk – polegający na tym, że nie będą usuwane awarie – zapowiada się burzliwie. Zarząd zapowiada bowiem, że pomimo protestu pracowników wszystko będzie szło zwykłym trybem, a awarie będą usuwane. Może to oznaczać tylko jedno – zamierza do usuwania awarii wynająć pracowników z zewnątrz, czyli po prostu łamistrajków. Jeżeli więc pracownicy Energi będą chcieli, by ich strajk był skuteczny, muszą podjąć działania, by uniemożliwić zarządowi takie kroki. Będzie to wymagało pełnej aktywności od uczestników strajku, a tą da się osiągnąć tylko, jeżeli strajkiem będzie kierował – jak w czasach pierwszej „Solidarności” - demokratycznie wybrany komitet, odpowiedzialny przed wszystkimi strajkującymi. 

Już dzisiaj widać zresztą, że zarząd Energi rozpętuje wrogą kampanię przeciwko pracownikom, rozsiewając kłamstwa i wykorzystując do tego neoliberalne media. Jeszcze niedawno niektóre gazety przekonywały nas, że energetycy zarabiają 8 tys. złotych na rękę –  teraz musiały już spuścić z tonu i przyznać, że średnia płaca brutto w Enerdze to, 4,7 tys. zł. Biorąc pod uwagę nadmiar przeróżnych dyrektorów i kierowników, zarabiających kilkakrotnie większe kwoty, można się domyślić, że zwykli pracownicy zarabiają znacznie mniej. Nigdzie nie wspomina się również o tym, że sam zarząd co roku dostaje podwyżkę o 7 proc. – pracownicy zaś byli jej od trzech lat pozbawieni. Prawdopodobnie jednak zarząd i posłuszni pismacy byliby zadowoleni dopiero wtedy, gdyby robotnicy zarabiali pensję minimalną – jak widać to, że niektórzy chcą godnej płacy za ciężką pracę, nie mieści się już w głowach. Z mediów trudno się również czegokolwiek dowiedzieć o przypadkach łamania praw pracowniczych, pełno zaś w nich opisów rzekomego „warcholstwa” związkowców. Biorąc pod uwagę postępowanie prezesa – powinien być wdzięczny, że pod siedzibą spółki rzucano jajkami, a nie np. kamieniami, jak parę miesięcy temu pod toruńskim Torfarmem.

energaInna rzecz, która niezwykle dziwi niektórych dziennikarzy, to fakt, ze energetycy nie chcą odchodzić z pracy, choć oferuje im się wielotysięczne odprawy. Neoliberalni propagandziści nie są w stanie zrozumieć, że niektórzy udzie chcą pracować – a nie żyć z jałmużny, która, niezależnie od tego, jak hojna, i tak kiedyś się skończy. W czasach masowego bezrobocia zaś o nową pracę trudno. Tym zaś, co w postulatach załogi najbardziej oburza zarząd, jest rzekome wtrącanie się związków w zarządzanie firmą. Wydawałoby się, że w kraju, gdzie wszyscy powołują się na tradycję „Solidarności”, takie zdziwienie jest absurdalne – w końcu jednym z głównych postulatów pierwszej „Solidarności” była społeczna własność przedsiębiorstw zarządzanych przez rady pracownicze. A jednak dzisiaj pracownikom odmawia się prawa do protestu nawet wtedy, gdy zagrożone są ich miejsca pracy – takie są efekty restauracji kapitalizmu!

Trzeba walczyć razem

Podobne do pracowników Energi problemy mają dziś wszyscy pracownicy energetyki i ciepłownictwa w kraju. W warszawskim SPEC-u 88 proc. załogi opowiada się za strajkiem przeciw prywatyzacji i zwolnieniom. O podwyżki walczą pracownicy lubińskiej Energetyki, o uratowanie miejsc pracy – ci, którzy pracują w zakładach należących do koncernu EDF. Wreszcie do protestu dojść może w PGE, gdzie pracownikom odmawia się zarówno podwyżek, jak i przedłużenia gwarancji zatrudnienia. Nie lepiej wygląda sytuacja w prywatyzowanym właśnie Tauronie czy Enei. Odpowiedzialność za tą sytuację spoczywa na rządzie Tuska – rządzie sługusów wielkiego kapitału, któremu chcą sprzedać energetykę, by przysporzyć mu zysków, oczywiście kosztem pracowników i społeczeństwa. Nie wolno dać się podzielić – wszyscy pracownicy energetyki i ciepłownictwa powinni przygotować się do ogólnokrajowego protestu, a także wspólnej walki z ludźmi pracy z innych branż, niszczonych przez neoliberalny rząd PO-PSL – górnikami, kolejarzami, pracownikami służby zdrowia… Strajk generalny jest jedynym rozwiązaniem!

zdjęcia z demonstracji:

Demonstracja pracowników Energi - Gdańsk, 14.05.2010

Ulotka GPR, rozdawana na demonstracji:

 

 

Potrzebujemy wspólnej walki i strajku generalnego!

 

Dosyć zwolnień i prywatyzacji!

Skandaliczne praktyki zarządu Grupy Energa – zastraszanie, odmawianie należnych podwyżek, a przede wszystkim dzika restrukturyzacja – wywołują słuszny gniew pracowników. To, co zarząd szumnie nazywa „koniecznymi z biznesowego punktu widzenia zmianami”, dla setek pracowników Energi będzie oznaczało po prostu zwolnienia. W dłuższym okresie czasu „restrukturyzacja” może zaś zagrozić działaniu firmy – co uderzy w zwykłych ludzi, odbiorców prądu. Po raz kolejny ‘biznesowy punkt widzenia” okazuje się być sprzeczny z interesami zarówno pracowników, jak i społeczeństwa.

Nie przypadkiem właśnie teraz zarząd Energi chce dokonać zwolnień i zahamować wzrost płac – rząd rozpoczął właśnie sprzedaż akcji spółki, która ma doprowadzić do jej prywatyzacji. Ataki zarządu na pracowników są więc przygotowaniem gruntu dla nowych właścicieli, by łatwiej im było „ograniczać koszty” – oszczędzając na pracownikach. Rząd Donalda Tuska po raz kolejny udowadnia, że jest rządem sługusów wielkiego kapitału, gotowym do ciągłych ataków na ludzi pracy w imię jego interesów.

Wydaje się, że przyśpieszona prywatyzacja wszystkiego to jedyne, co rząd PO-PSL ma do zaoferowania. Na liście do jak najszybszej prywatyzacji znajdują się między innymi: energetyka i ciepłownictwo, przemysł chemiczny, PKS-y, kopalnia „Bogdanka”, PZU, LOT i Grupa Lotos. W planach jest ukryta prywatyzacja służby zdrowia, co może skończyć się tragedią i brakiem opieki zdrowotnej dla milionów ludzi. W wielu przeznaczonych na sprzedaż zakładach zaczęły się już protesty pracownicze, często – jak w PKS Gostynin - przybierające dramatyczne formy strajku głodowego i okupacyjnego. Nie ma w tym nic dziwnego. Prywatyzacja, zwykle niosąca ze sobą masowe zwolnienia pracowników, w pełni usprawiedliwia sięgnięcie po ich najpotężniejszą broń, jaką jest strajk okupacyjny. Pamiętajmy o losie tych przedsiębiorstw, których załogi zgodziły się na prywatyzację – dziś, jak choćby elektrociepłownie Warszawskie, zatrudniają zaledwie jedną trzecią dawnej załogi.

Jedną z najważniejszych cech prywatyzacji jest jej antypracowniczy charakter. Najbardziej widocznym i bezpośrednim z jej skutków było i jest nadal masowe bezrobocie. Za bezrobociem pogarszają się stosunki w zakładach pracy, pracownicy zmuszeni do konkurencji muszą godzić się na coraz gorsze warunki zatrudnienia. Pogarszają się standardy BHP, mimo ustawowych ograniczeń wydłuża się czas pracy. Od początku lat 90-tych w sprywatyzowanych przedsiębiorstwach coraz więcej skarg wpływało do inspekcji pracy, dotyczących przeróżnych aspektów zatrudnienia - od braku badań lekarskich czy szkoleń do nie wypłacania pensji. Ze wszystkimi tymi problemami robotnicy borykają się do dziś.

Dla właścicieli prywatnej firmy liczy się tylko zysk, dlatego tylko zorganizowani pracownicy mogą wymóc na nich przestrzeganie ich praw i zapewnić sobie godziwe, a nie głodowe pensje. Niestety prywatyzacja zawsze wiąże się z osłabieniem ruchu związkowego. Sam Leszek Balcerowicz – główny architekt kapitalistycznej kontrrewolucji w Polsce - w jednym z wywiadów powiedział: „W ogromnym stopniu właśnie do tego prowadzi prywatyzacja  przedsiębiorstw. Proszę zauważyć gdzie jest najwięcej związków zawodowych i gdzie są najbardziej agresywne”. Widać, że doskonale wie on, o co idzie gra.

Nie dajmy sprywatyzować energetyki, nie dajmy sobie odbierać praw pracowniczych i niszczyć związków zawodowych. Nie dajmy neoliberałom z rządu PO-PSL wyprzedać resztek majątku publicznego kapitalistycznym grabieżcom. Walczmy! Wspólny strajk generalny pracowników wszystkich branż przeciwko prywatyzacji i zwolnieniom – to jedyne wyjście!

Dość szantażu – nie będziemy płacić za wasz kryzys!

·         Nie dla zwolnień!

·         Nie dla cięcia płac!

·         Pełna jawność polityki finansowej i inwestycyjnej przedsiębiorstw wobec załóg.  Otworzyć księgi firm dla kontroli przez demokratycznie wybranych przedstawicieli załogi!

Ratowanie zakładów i obrona miejsc pracy

·         Zdecydowana walka związków zawodowych – nie dla korupcji związkowców i  układów z pracodawcami kosztem załóg!

·         W przypadku zagrożenia zamknięciem bądź bankructwa zakładu – okupacja zakładu z jak najaktywniejszym udziałem załogi!

·         Demokratyczne komitety okupacyjno-strajkowe – przedstawiciele muszą być w pełni odpowiedzialni przed załogą!

·         Solidarność z pracownikami zagrożonymi zwolnieniami – związki zawodowe  muszą zorganizować jednodniowy strajk generalny, aby zmusić rząd do nacjonalizacji zagrożonych zakładów!

Walka z kryzysem – nie dla chaosu gospodarki rynkowej!

·         Banki muszą służyć interesom przemysłu, gospodarki i społeczeństwa, a nie bogatych akcjonariuszy, spekulantów i międzynarodowych korporacji, które nie odpowiadają za swoje działania!

·         Nacjonalizacja banków – demokratyczna kontrola i zarządzanie przez ludzi pracy!

·         Masowy program robót publicznych – inwestycje w infrastrukturę i komunalne   budownictwo mieszkaniowe, aby zlikwidować bezrobocie!

·         Zamiast wyniszczającej konkurencji między przedsiębiorstwami i branżami – planowa koordynacja w skali wewnątrz- i międzybranżowej, za pośrednictwem przedstawicieli załóg!

 Alternatywa dla kapitalizmu

 

·         Demokratyczne planowanie produkcji dla zaspokojenia potrzeb CAŁEGO społeczeństwa!

 

demo

 

 

 

 
Grupa na rzecz Partii Robotniczej, Powered by Joomla! and designed by SiteGround web hosting