| Pracownicy KKSM nie wykluczają strajku |
| Środa, 28. Lipiec 2010 22:10 |
|
Pracownicy i związkowcy z Kieleckich Kopalni Surowców Mineralnych uważają, że proces prywatyzacji ich zakładu powinien być przerwany. Szef zakładowej Solidarności Jacek Michalski wymienia kilka powodów. Jak podkreśla konieczna jest ponowna wycena spółki, bo w czasie przygotowania pierwszej sytuacja finansowa KKSM znacznie się zmieniła. Zainwestowano m.in. w remonty kopalni, a także wyburzenie starych budynków. Zakupiono nowe grunty, które mają zostać w najbliższym czasie wykorzystane do eksploatacji. Zdaniem pracowników wartość spółki wzrosła o ponad 30 mln zł. Jacek Michalski podkreśla, że dla pracowników zaskakujący jest wybór firm dopuszczonych do ostatecznych negocjacji. Przewodniczący Solidarności uzasadnia, że w całym procesie prywatyzacyjnym brały udział Dolnośląskie Surowce Skalne, a do ostatecznych rozmów dopuszczono jej spółkę córkę - Surowce Skalne Wschód. Zdaniem pracowników spółki to dwa różne podmioty. A ten dopuszczony do ostatecznych negocjacji nie ma wystarczającego kapitału, żeby zainwestować w KKSM. W piśmie skierowanym do Ministra Skarbu Aleksandra Grada związkowcy piszą, że trudno sobie wyobrazić, aby spółka z kapitałem 500 tys. zł. kupiła KKSM wart ok. 100 mln zł. Pisma w sprawie sposobu przeprowadzania prywatyzacji skierowali także do Najwyższej Izby Kontroli i parlamentarzystów z województwa świętokrzyskiego. Nie wykluczają, że jeśli ich postulaty nie zostaną spełnione, to w zakładzie może dojść do strajku. Obawy pracowników przed prywatyzacją są całkowicie słuszne. Niezrozumiałe pozostaje jedynie, dlaczego - zamiast żądać zaprzestania prywatyzacji zakładu i pozostawienia własności publicznej - domagają się jedynie zmiany formy prywatyzacji.
|
